RYZYKUJ Z GŁOWĄ
Czy postawiłbyś wszystko na czerwone?
Historia Ashleya Revella i lekcja, której nie nauczysz się w kasynie.

W 2004 roku Brytyjczyk imieniem Ashley Revell sprzedał swój dom, samochód i cały dobytek, łącznie 135 tys. dolarów. Uzyskaną w ten sposób kwotę zawiózł w pożyczonej koszuli do Las Vegas, gdzie postawił wszystko na jedną kartę. Jedna gra ruletką, wóz albo przewóz. Ostatni moment wahania. Intuicja podpowiada mu, by obstawić czarne, ale ktoś z podnieconego tłumu krzyczy, by wybrał czerwone. Niech będzie - wszystko na czerwone! Kulka zaczyna się toczyć…
Historia brzmi jak stary dowcip, ale zdarzyła się naprawdę. Mężczyzna zaryzykował wszystkim co miał, na oczach telewizyjnych kamer i zgromadzonego w kasynie sporego tłumu. Revell oczywiście wygrał (inaczej nie zostałby tu wspomniany). Podwoił swój majątek w jeden dzień. Przeszedł do historii z imienia i nazwiska przez jeden szczęśliwy uśmiech losu i olbrzymie ryzyko, na które się naraził.
Spróbujmy spojrzeć jednak na tę historię z drugiej strony - z perspektywy kasyna

Odpowiedź jest prosta i powszechnie znana. Kasyno nie gra w jedną grę, jak Revell, ale w setki, w których w każdej jest faworytem. Część zakładów jest przegrywana, ale większość jest wygrywana. Co więcej, kasyna mogą wprowadzać ograniczenia co do wielkości zakładu, jaki może zostać postawiony w pojedynczej grze. Dla pojedynczego gracza w ciągu hazardowym to gwarancja bankructwa, ale dla salonu gier efekt skali niweluje ryzyko straty netto niemal do zera. Innymi słowy, choć kasyno nie wie, jakie będą wyniki gier i godzi się na straty, ostatecznie wychodzi zwycięsko.
Z kasyna do świata finansów
Z zakładami, jak to z zakładami, na dwoje babka wróżyła. Czasem się je wygrywa, czasem nie. Nie trzeba ryzykować dorobkiem życia i stawiać wszystkiego na jedną kartę. Jak już wiemy, jeżeli gra się masowo na wielu obiecujących, niezależnych ryzykach (zupełnie jak kasyno!), można liczyć na mniejsze łączne ryzyko i większą szansę na zysk. Taką strategię nazywa się dywersyfikacją portfela inwestycyjnego.
Każda pojedyncza inwestycja ma pewien potencjał wzrostowy i spadkowy. Jest on związany zarówno z dziedziną danego aktywa, jak i jego własną specyfiką. W zdywersyfikowanym portfelu spadki wielkiego dewelopera gier wideo mogą zostać zrekompensowane wzrostami firm farmaceutycznych. Krach na rynku tulipanów może dziać się równolegle z boomem na samochody elektryczne i stagnacją cen dzieł sztuki. Co istotne, dobrze zdywersyfikowany portfel składa się z aktywów, których wycena jest od siebie niezależna. O co w tym chodzi? Firmy, które ze sobą konkurują, są podatne na te same czynniki środowiskowe. Teoretycznie różni dostawcy paliwa będą najpewniej zgodnie gorzej sobie radzić w momencie, gdy światowe zawirowania poskutkują zmniejszonym wydobyciem ropy. Spółki, które opierają przychody o turystykę, będą solidarnie cierpieć z powodu pandemii. Krach na rynku nieruchomości pogrąży bardziej lub mniej wszystkich deweloperów itd.
Jest tu jednak wciąż jeden istotny haczyk. Skąd brać pewność, że przy inwestowaniu znajdujemy się po stronie zakładu, która statystycznie wygrywa? Czy szeroka dywersyfikacja oznacza całkowity brak ryzyka przy inwestowaniu? Czy inwestowanie to lifehack na olbrzymi majątek i spokojną emeryturę?
Odpowiedź na te pytania może być rozczarowująca. Dywersyfikacja portfela inwestycyjnego to po prostu metoda uśredniania ryzyka — rozłożenie jajek po paru koszykach. Zmiana ceny pojedynczego aktywa nie jest tak łatwa do matematycznego opisania i prognozowania, jak gra w ruletkę, zwłaszcza w perspektywie krótkoterminowej. Jest ona sumą sił rynkowych, strategii przedsiębiorstw, geopolityki, polityki lokalnej, mody itd., i nie da się jej precyzyjnie szacować nie znając przyszłości. Niemniej ogólne trendy są zdecydowanie wzrostowe. Co do zasady, jeżeli gospodarka znajduje się w fazie ożywienia cyklu koniunkturalnego, a PKB rośnie, to są to warunki, w których inwestycje zyskują na wartości – inwestor ma przewagę w swoim zakładzie ze światem. W czasach spowolnienia ekonomicznego albo kryzysu dobór aktywów powinien być bardziej precyzyjny, bo na rynku dominuje stagnacja lub spadki. W Polsce, po ciężkich latach po zmianie ustrojowej, od 1992 roku trwa niemal nieustanny okres rozwoju, przerwany jedynie rokiem pandemii. Podobnie, biorąc pod uwagę gospodarkę globalną, przez ostatnie 50 lat tylko w okresie dwóch lat (kryzys 2009 roku i pandemiczny 2020 rok) świat zanotował spadek PKB. Innymi słowy, uśredniając, inwestorzy nie mieli na co narzekać. Oczywiście, niektórzy byli bardziej stratni, jak np. Japończycy, a niektórzy bardziej zyskowni, jak np. Amerykanie.
Nie stawiaj wszystkiego na jedną kartę. Sztuka rozkładania ryzyka
Jak widać, ryzyko w świecie finansów jest nieuniknione, ale będąc uzbrojonym w pancerz dywersyfikacji, nie musi być ono straszne. Zwłaszcza że na rynku funkcjonują takie pancerze szyte na miarę - fundusze inwestycyjne. Ich mechanizm jest prosty: inwestor nabywa jednostki uczestnictwa lub certyfikaty inwestycyjne, powierzając kapitał profesjonalistom. Towarzystwo funduszy inwestycyjnych – wyspecjalizowana spółka - przejmuje na siebie ciężar bieżącego zarządzania, aktywnie lokując środki w precyzyjnie dobrany i zdywersyfikowany koszyk aktywów. W zamian za sprawowanie stałego nadzoru nad portfelem i optymalizację wyników fundusz pobiera ustalony procent od zarządzanych aktywów.

Na naszej stronie internetowej prezentujemy polskie fundusze, dostępne dla wszystkich chętnych inwestorów, ich stopy zwrotu i koszty zarządzania. Jest to oczywiście tylko jedna z wielu propozycji inwestowania, jednak ogólna zasada dywersyfikacji ma zastosowanie do wszystkich: chcąc minimalizować ryzyko w perspektywie długoterminowej warto rozkładać je na więcej koszyków niż Revell.
Szczęście to nie tylko liczby: Co stało się z Ashleyem Revellem?

No właśnie, co było dalej z wielkim zwycięzcą? Wygrane środki przeznaczył na założenie kasyna online. Splajtowało w 2012 roku, po tym gdy sieć usług hazardowych, do której należało, z dnia na dzień przestała wypłacać środki klientom w USA. Mimo tego, że upadł mu biznes, Revell miał jeszcze dość pieniędzy, by odbyć motocyklową podróż po Europie. Jego szczęśliwa gwiazda zabłysnęła tam jeszcze raz, ale nie miało to tym razem nic wspólnego z grami losowymi czy światem finansów. W czasie podróży Revell … poznał swoją przyszłą żonę.


